Pro-tip, kierujący gatunek męski ku permanentnemu szczęściu.

Ostatnio w rozmowie z tatą uderzył mnie fakt, że przy całej mojej bezpośredniości , asertywności i bezpardonowości, a czasem nawet niektórzy powiedzieliby – perfidii, wypowiedziałam frazę: Nie, nie powiem mu tego przecież, bo nie chcę się znowu czepiać.

Jeśli jesteś facetem i uważasz, że nieczepiające i nienarzekające kobiety to wymarły gatunek oraz że baby nigdy nie mówią o co im chodzi, to jesteś sam sobie winny, że ten rodzaj kobiet to biały kruk wśród związków. A teraz spróbuję wytłumaczyć Ci, jak chłop krowie na rowie, dlaczego.

Czytaj dalej „Pro-tip, kierujący gatunek męski ku permanentnemu szczęściu.”

Myśloodsiewnia #2: Jak zrobić, żeby się narobić.

Znacie to uczucie kiedy bardzo, ale to bardzo, chcecie coś powiedzieć, ale nie chcecie wyjść na chama/gbura/męczydupę? Po angielsku zaczyna się takie zdanie od ‚I don’t want to be a bitch about it, but…’ No cóż, ja właśnie staram się to uczucie poznać i nie jest łatwo. Może dlatego, że jestem urodzoną suczą. Ale może również dlatego, że ludzie potrafią bez zająknięcia łamać wszystkie święte dla mnie zasady. Na przykład tę, że na spotkania przychodzi się przygotowanym. Nie zadaje się debilnych pytań o podstawowe kwestie. Że profesjonalizm ponad wszystko. Nawet, jeśli robimy coś za friko.

Czytaj dalej „Myśloodsiewnia #2: Jak zrobić, żeby się narobić.”

Photo Source: Konnor

O moim guście ze schroniska.

Wpadłam.

Jak śliwka w kompot, szesnastolatka z patologicznej rodziny w uzależnienie od utleniacza do włosów albo ciocia z wizytą, kiedy pojawia się nowy, rodzinny skandalik. Wpadłam w cug. A jak wszyscy internetowi oglądacze rzeczy wiedzą, od wpadnięcia w ciąg oglądania serialu jest tylko jedna gorsza alternatywa: wpadnięcie w ciąg oglądania filmów.

Czytaj dalej „O moim guście ze schroniska.”

O mówieniu rzeczy oczywistych

Zawsze zastanawiam się w jaki sposób ludzie są w stanie pisać publicznie o swoich znajomych w sposób w najmniejszym stopniu negatywny. Oceniając sytuacje związane z nimi, ale też przede wszystkim samych tych ludzi. Zarzucając lub wyrzucając im coś. Wypominając zdarzenia w sposób subiektywnie pejoratywny lub chociaż mogący być tak odebranym.

Nie umiałabym.  Czytaj dalej „O mówieniu rzeczy oczywistych”

Mam wyrzuty sumienia, że nie jestem w tym momencie gdzie indziej. Na spacerze, bo przecież nie pada. Na imprezie, bo na pewno jakaś teraz jest. Lub że jeszcze nie śpię. Czyli standardowe FOMO. Ale też że mam na sobie za dużą koszulę mojego chłopaka, a nie pidżamy. Że rozglądam się dookoła zamiast pisać. A okno jest nieumyte. I piszę ten tekst zamiast projektu na studia. Czytaj dalej