Miłość, śmierć i winyle, czyli sztuka współczesna, którą da się zrozumieć.

Już dawno temu pogodziłam się z faktem, że muzea sztuki współczesnej są dla mnie w dużej części rozczarowujące. Problemy zwykle są dwa: albo nie umiem zrozumieć, o co w danym dziele chodzi, albo po prostu nie robi ono na mnie wrażenia. Chodzę więc dookoła myśląc, co ja tu robię, o co w tym chodzi i co pomyślą o naszych czasach przyszłe pokolenia. Aż tu nagle, znikąd, pojawia się TO dzieło. TA wystawa. Jedne, wyjątkowe, niepowtarzalne. Ścina mnie z nóg i więzi wszystkie głupie pytania w gardle. I wtedy wiem już, po co zrobiłem wcześniejsze kilometry po schodach i korytarzach.

Czytaj dalej „Miłość, śmierć i winyle, czyli sztuka współczesna, którą da się zrozumieć.”

Moskwa

How to live a happy life.

Wszyscy przyjaciele mojej współlokatorki stwierdzili zgodnie, że ja zadaję bardzo dziwne pytania, na przykład: Dlaczego przed Kremlem stoi wielki arbuz?
Czemu droga ma aż 10 pasów? Dlaczego ruchome schody w metrze są po lewej, skoro ruch jest prawostronny? Czemu w galerii handlowej przeznaczonej dla dzieci i pełnej zabawek jest sklep z garnkami? Czemu nie usunięto jeszcze ciała Lenina z Placu Czerwonego? Dziwne, bo zaczynające się ‚dlaczego’. Nie pyta się dlaczego. Tak jest i już, po co znać powód? I tak tego nie zmienisz, więc po co czemkać? (czemu-czemu, czemu-czemu!) Witamy w Moskwie. Czytaj dalej „Moskwa”