Myśloodsiewnia #4: Z bezwładu nadchodzę.

Jednym z plusów bycia chorym podczas sesji jest to, że nie mam siły się stresować. Piję rozpuszczalną, rosyjska witaminę C w nadziei, że jest tak samo bardzo na sterydach, jak ichni sportowcy i wieczorem będę już zdrowa. Łapię się na tym, że jedno zdanie czytam trzy razy, a między mną i książka nagle pojawia się ogromna ilość bardzo ciekawego powietrza, które magnetycznie przyciąga mój wzrok na czas nieokreślony. Jem tylko wtedy, kiedy przypomnę sobie że ludzie powinni jeść i śpię tylko wtedy, kiedy mój mózg postanowi się wyłączyć. To pierwszy zbyt rzadko, to drugie niespodziewanie.

Czytaj dalej „Myśloodsiewnia #4: Z bezwładu nadchodzę.”