Związki na odległość

Bardzo prostą rzeczą jest mnie zestresować. Jest to wręcz chorobliwie łatwe rzekłabym, a jeśli nawet nie, to na pewno cholernie niepraktyczne. Jak pewien rodzaj upośledzenia, takiego małego przycisku na lewym żebrze z napisem ‚do użytku w celu natychmiastowego wywołania awarii systemu’. Jeśli więc mogę z czystym sumieniem nazwać się zrelaksowaną,  można doszukiwać się w tym sukcesu.

Czytaj dalej „Związki na odległość”

O tym w czym rzecz

Prowadzę, przełączam gubiącą zaraz za Lublinem zasięg RMF Classic na Trójkę i pogłaśniam piosenkę o nieznanym mi tytule. Nic dziwnego, że nieznanym. Moja znajomość nazw piosenek i ich wykonawców ogranicza się do bardzo czarnej muzyki (mam na myśli metal, nie murzyńskie rytmy), której przestałam słuchać już jakiś czas temu. Dziś dowiedziałam się, że to co aktualnie mi się podoba nazywa się ‚Indie’ (no co, człowiek całe życie się uczy) i jestem prawie-że (prawie!) pewna, że ta piosenka się do Indie zalicza. A już na 100% jestem pewna, że mi się podoba. Ale to nie dlatego tak cieszę się jak debil sama do siebie.

‚Jakie życie jest cudowne.’ Czytaj dalej „O tym w czym rzecz”