#gdziemnieponiosło: Rzym, czyli przeczarująca góra kamiorów

Rzym to o wiele, wiele więcej niż tysiącletnie budynki i ruiny. To ogromnie ciepli ludzie, niebiańsko przepyszne jedzenie, wspaniałe wino i zapach nagrzanego cementu, który nie jest tak oszałamiająco przyjemny nigdzie indziej. Ale niestety – to waśnie kamienie z tych wszystkich rzeczy są najbardziej wizualnie przystępne do łapania obiektywem amatora. Zapraszam więc do zobaczenia mojego kawałka Rzymu, tego który przedreptałam, przytupałam, ale którego nie śmiałam zaklepać, więc możecie go ze mną dzielić.

Czytaj dalej „#gdziemnieponiosło: Rzym, czyli przeczarująca góra kamiorów”

Życzę Ci podróży

Jest późne, wrześniowe popołudnie. Siedzę przy staroświeckim, rzeźbionym, drewnianym biurku, w małym pokoiku kamieniczki gdzieś w centrum Paryża. Z kubkiem lurowatej kawy w ręce, w za dużej koszuli i ogólnym nieogarze. Zatarła mi się od rana orientacja geograficzna, mogłabym równie dobrze istnieć teraz jedynie w tym pokoju. Od prawie godziny wpatruję się niebo za oknem i staram się sobie przypomnieć, kiedy ostatnio spędziłam cały miesiąc swojego życia w jednym miejscu. W jednym mieście. W jednym kraju chociażby. Patrząc na ten sam kawałek nieba.

Czytaj dalej „Życzę Ci podróży”

#gdziemnieponiosło: Sycylia, Wyspy Egadyjskie i Eolskie

Pierwsze, mam nadzieję udane, podejście do serii #gdziemnieponiosło, czyli moich fotograficznych pamiętników z wakacji – 3600 słów, znaczy się 36 zdjęć, z tegorocznego majówkowego wyjazdu Slow Food’owego na Sycylię i otaczające ją wysepki. Wino i swawola, obżarstwo i nieróbstwo w zapierającym dech otoczeniu. Nie żeby gorąco było, ale cykałam jak tylko pojawiało się słońce!

Czytaj dalej „#gdziemnieponiosło: Sycylia, Wyspy Egadyjskie i Eolskie”

Związki na odległość

Bardzo prostą rzeczą jest mnie zestresować. Jest to wręcz chorobliwie łatwe rzekłabym, a jeśli nawet nie, to na pewno cholernie niepraktyczne. Jak pewien rodzaj upośledzenia, takiego małego przycisku na lewym żebrze z napisem ‚do użytku w celu natychmiastowego wywołania awarii systemu’. Jeśli więc mogę z czystym sumieniem nazwać się zrelaksowaną,  można doszukiwać się w tym sukcesu.

Czytaj dalej „Związki na odległość”

Moskwa

How to live a happy life.

Wszyscy przyjaciele mojej współlokatorki stwierdzili zgodnie, że ja zadaję bardzo dziwne pytania, na przykład: Dlaczego przed Kremlem stoi wielki arbuz?
Czemu droga ma aż 10 pasów? Dlaczego ruchome schody w metrze są po lewej, skoro ruch jest prawostronny? Czemu w galerii handlowej przeznaczonej dla dzieci i pełnej zabawek jest sklep z garnkami? Czemu nie usunięto jeszcze ciała Lenina z Placu Czerwonego? Dziwne, bo zaczynające się ‚dlaczego’. Nie pyta się dlaczego. Tak jest i już, po co znać powód? I tak tego nie zmienisz, więc po co czemkać? (czemu-czemu, czemu-czemu!) Witamy w Moskwie. Czytaj dalej „Moskwa”