Lustrzana fatamorgana

Czasami patrzę w lustro i strasznie mnie zaskakuje fakt, że jestem ładna.

Szczególnie wieczorem, bez makijażu, ze splecionymi niedbale włosami. No bo hej, obiektywnie brzydal ze mnie jest żaden. Kilogramów tylko o kilka za dużo, cera w normie, rzęsy nawet trochę ponad, żadnych deformacji. Oczy nie są puste, bo ze dwie szare komórki w mózgu się obijają, a uszy w lataniu nie pomogą, nawet jeśli bym chciała. Ale patrząc w lustro wieczorem, często już bez soczewek, spodziewam się zobaczyć poczwarę.

Czytaj dalej „Lustrzana fatamorgana”