Miłość, śmierć i winyle, czyli sztuka współczesna, którą da się zrozumieć.

Już dawno temu pogodziłam się z faktem, że muzea sztuki współczesnej są dla mnie w dużej części rozczarowujące. Problemy zwykle są dwa: albo nie umiem zrozumieć, o co w danym dziele chodzi, albo po prostu nie robi ono na mnie wrażenia. Chodzę więc dookoła myśląc, co ja tu robię, o co w tym chodzi i co pomyślą o naszych czasach przyszłe pokolenia. Aż tu nagle, znikąd, pojawia się TO dzieło. TA wystawa. Jedne, wyjątkowe, niepowtarzalne. Ścina mnie z nóg i więzi wszystkie głupie pytania w gardle. I wtedy wiem już, po co zrobiłem wcześniejsze kilometry po schodach i korytarzach.

Czytaj dalej „Miłość, śmierć i winyle, czyli sztuka współczesna, którą da się zrozumieć.”

Skąd wiem, że technologia mnie nienawidzi.

Dziś miał być BARDZO PRODUKTYWNY DZIEŃ. Czyli okropnie ważne wydarzenie w życiu każdego ambitnego człowieka, kiedy należy zebrać dupę w troki i załatwić milion rzeczy. I jak każdy człowiek miewający takie DNI wie, jest to wielkie i skomplikowane logistycznie wyzwanie. Nawet, kiedy cały świat stoi za Tobą murem. No cóż, w moim wypadku ten mur stał DZIŚ nie za, ale przed Tobą. Tak jak z resztą od paru miesięcy.  A mur ten nazywa się: technologia.

Czytaj dalej „Skąd wiem, że technologia mnie nienawidzi.”