Miłość, śmierć i winyle, czyli sztuka współczesna, którą da się zrozumieć.

Już dawno temu pogodziłam się z faktem, że muzea sztuki współczesnej są dla mnie w dużej części rozczarowujące. Problemy zwykle są dwa: albo nie umiem zrozumieć, o co w danym dziele chodzi, albo po prostu nie robi ono na mnie wrażenia. Chodzę więc dookoła myśląc, co ja tu robię, o co w tym chodzi i co pomyślą o naszych czasach przyszłe pokolenia. Aż tu nagle, znikąd, pojawia się TO dzieło. TA wystawa. Jedne, wyjątkowe, niepowtarzalne. Ścina mnie z nóg i więzi wszystkie głupie pytania w gardle. I wtedy wiem już, po co zrobiłem wcześniejsze kilometry po schodach i korytarzach.

Czytaj dalej „Miłość, śmierć i winyle, czyli sztuka współczesna, którą da się zrozumieć.”

Teoria gier miłosnych

Znacie to powiedzenie, że jedna strona zawsze kocha odrobinę mocniej? To prawda, która nie jest krzywdząca dla żadnej ze stron. To po prostu fakt, któremu nie da się zaprzeczyć. I jak bardzo zakochanym się nie jest i jak bardzo się nie kocha, zawsze zdaje się sobie sprawę, że kocha się ociupinę ponad lub poniżej. I to nie boli. Boleć zaczyna dopiero wtedy, kiedy zupełnie znikąd zdaje się sobie sprawę, że to nie jest już ani chwili dłużej prawda, że nagle szala przeważa się w drugą stronę. I pojawia się pytanie – czy to Ty dołożyłeś ciężarek, czy to z tej drugiej jakiś zniknął. I czy w tym drugim wypadku, nie powinieneś przypadkiem wyrównać rozrachunku.

Czytaj dalej „Teoria gier miłosnych”

O tym w czym rzecz

Prowadzę, przełączam gubiącą zaraz za Lublinem zasięg RMF Classic na Trójkę i pogłaśniam piosenkę o nieznanym mi tytule. Nic dziwnego, że nieznanym. Moja znajomość nazw piosenek i ich wykonawców ogranicza się do bardzo czarnej muzyki (mam na myśli metal, nie murzyńskie rytmy), której przestałam słuchać już jakiś czas temu. Dziś dowiedziałam się, że to co aktualnie mi się podoba nazywa się ‚Indie’ (no co, człowiek całe życie się uczy) i jestem prawie-że (prawie!) pewna, że ta piosenka się do Indie zalicza. A już na 100% jestem pewna, że mi się podoba. Ale to nie dlatego tak cieszę się jak debil sama do siebie.

‚Jakie życie jest cudowne.’ Czytaj dalej „O tym w czym rzecz”