W piątek opatrznie udało mi się pójść na moją ulubioną, comiesięczną serię storytellingową w najcudowniejszym na świecie Mezrabie. Opatrznie, bo wyjście samemu w niezbyt ciemną jeszcze noc, znalezienie sobie miejsca w tłumnie zapełnionej sali, a później zachowanie zdrowych zmysłów, kiedy podczas przerw trzeba rozmawiać z obcymi ludźmi, to dla mnie nielada wyzwanie. Czytaj dalej