Związki na odległość

Bardzo prostą rzeczą jest mnie zestresować. Jest to wręcz chorobliwie łatwe rzekłabym, a jeśli nawet nie, to na pewno cholernie niepraktyczne. Jak pewien rodzaj upośledzenia, takiego małego przycisku na lewym żebrze z napisem ‚do użytku w celu natychmiastowego wywołania awarii systemu’. Jeśli więc mogę z czystym sumieniem nazwać się zrelaksowaną,  można doszukiwać się w tym sukcesu.

Czytaj dalej „Związki na odległość”

O mówieniu rzeczy oczywistych

Zawsze zastanawiam się w jaki sposób ludzie są w stanie pisać publicznie o swoich znajomych w sposób w najmniejszym stopniu negatywny. Oceniając sytuacje związane z nimi, ale też przede wszystkim samych tych ludzi. Zarzucając lub wyrzucając im coś. Wypominając zdarzenia w sposób subiektywnie pejoratywny lub chociaż mogący być tak odebranym.

Nie umiałabym.  Czytaj dalej „O mówieniu rzeczy oczywistych”

Mam wyrzuty sumienia, że nie jestem w tym momencie gdzie indziej. Na spacerze, bo przecież nie pada. Na imprezie, bo na pewno jakaś teraz jest. Lub że jeszcze nie śpię. Czyli standardowe FOMO. Ale też że mam na sobie za dużą koszulę mojego chłopaka, a nie pidżamy. Że rozglądam się dookoła zamiast pisać. A okno jest nieumyte. I piszę ten tekst zamiast projektu na studia. Czytaj dalej

W piątek opatrznie udało mi się pójść na moją ulubioną, comiesięczną serię storytellingową w najcudowniejszym na świecie Mezrabie. Opatrznie, bo wyjście samemu w niezbyt ciemną jeszcze noc, znalezienie sobie miejsca w tłumnie zapełnionej sali, a później zachowanie zdrowych zmysłów, kiedy podczas przerw trzeba rozmawiać z obcymi ludźmi, to dla mnie nielada wyzwanie. Czytaj dalej