Klub Anonimowych Wrażliwców

Całe życie kreujemy sobie w głowie postać, którą chcemy się stać.

Chcemy stać się bardziej stanowczy, jeśli widzimy wokół bezradność, wywołaną łatwym uleganiom wpływom. Lub też odwrotnie, bardziej ugodowi, jeśli całe życie żyliśmy w kontekście konfliktu. Chcemy stać się szaleni lub stateczni. Prorodzinni lub ambitni zawodowo. Chcemy uniknąć samotności na starość lub tkwienia w nieudanym związku, mimo wszystko.

Tym, czego nikt jednak nie chce, jest wrażliwość.

Czytaj dalej „Klub Anonimowych Wrażliwców”

Pro-tip, kierujący gatunek męski ku permanentnemu szczęściu.

Ostatnio w rozmowie z tatą uderzył mnie fakt, że przy całej mojej bezpośredniości , asertywności i bezpardonowości, a czasem nawet niektórzy powiedzieliby – perfidii, wypowiedziałam frazę: Nie, nie powiem mu tego przecież, bo nie chcę się znowu czepiać.

Jeśli jesteś facetem i uważasz, że nieczepiające i nienarzekające kobiety to wymarły gatunek oraz że baby nigdy nie mówią o co im chodzi, to jesteś sam sobie winny, że ten rodzaj kobiet to biały kruk wśród związków. A teraz spróbuję wytłumaczyć Ci, jak chłop krowie na rowie, dlaczego.

Czytaj dalej „Pro-tip, kierujący gatunek męski ku permanentnemu szczęściu.”

Jesteś warta więcej.

Mijałam kiedyś w nocy, wracając z imprezy, parę. Ona siedziała na środku chodnika i dławiła się wręcz płaczem. On stał nad nią i nie bardzo wiedział co ma ze sobą zrobić. Próbował ją podnieść, próbował coś mówić, ale na jego twarzy widniała raczej obojętność. Przeszło mi przez myśl, że może robi jej krzywdę i przez dłuższą chwilę obracałam się przez ramię żeby sprawdzić, czy wszystko z nią OK. Ale on stał po prostu obok niej, patrzył się w przestrzeń, a ona na przemian płakała i krzyczała na niego.

Co za szopka.

Czytaj dalej „Jesteś warta więcej.”

Queer as Folk/Emocje nie mają płci.

Queer as Folk to jeden z najlepszych seriali, jakie oglądałam w życiu. Zupełnie pomijając tematykę, jest to jeden z niewielu serii, w których charaktery postaci są wykreowane na tyle dobrze, że nie są podobne do siebie nawzajem, nie są jednoznaczne i dostają szansę na rozwój. To serial, z którego zapamiętuję jakiś cytat za każdym razem, kiedy go oglądam. I za każdym zauważam wszystkie poprzednie, ale jestem wręcz zdumiona, że nie zwróciłam uwagi na ten jeden konkretny. Wracanie do QasF służy mi więc za swego rodzaju skalę poziomu mojego rozwoju emocjonalnego: od 1 do omega, na ile zmieniło Ci się postrzeganie tego, co ważne, odkąd minęłaś ostatni kamień milowy. Czytaj dalej „Queer as Folk/Emocje nie mają płci.”

I don’t care!

Zawsze chciałam nauczyć się śpiewać. Wbić na scenę i być gwiazdą rocka. W wieku 10 lat moją idolką była Avril Lavigne, a na liście marzeń używana gitara elektyczna. Czemu używana? Bo takie mieli starsi koledzy. Ale najzabawniejszy był powód mojego marzenia. Nie chciałam być sławna, ani bogata. Po prostu kiedy zamykałam oczy, umiałam sobie wyobrazić, jakie to musi być uczucie – być na scenie. Wyobrażałam sobie tę ekscytację, adrenalinę, te buzujące w głowie endorfiny.  Czytaj dalej „I don’t care!”

Związki na odległość

Bardzo prostą rzeczą jest mnie zestresować. Jest to wręcz chorobliwie łatwe rzekłabym, a jeśli nawet nie, to na pewno cholernie niepraktyczne. Jak pewien rodzaj upośledzenia, takiego małego przycisku na lewym żebrze z napisem ‚do użytku w celu natychmiastowego wywołania awarii systemu’. Jeśli więc mogę z czystym sumieniem nazwać się zrelaksowaną,  można doszukiwać się w tym sukcesu.

Czytaj dalej „Związki na odległość”

Myśloodsiewnia #1: Słów kilka o kreatywnych stanach umysłu.

Kiedy ktoś koło mnie śpi to mój świat nagle staje w miejscu, jakbym była zawieszona gdzieś w czasoprzestrzeni, w pięknej nicości gdzie nigdzie mi się nie śpieszy. Jakby te kilka minut czy godzin wyrwane z życia tej osoby stawały się przedłużeniem mojego. Kiedy zasypia, a ja słyszę ten zmieniony, miarowy oddech przerywający ciszę, to następuje dla mnie moment zaskakująco trzeźwego spojrzenia na otaczający mnie świat. Słyszę najlżejszy szmer i wyczuwam jej najmniejszy ruch.

Czytaj dalej „Myśloodsiewnia #1: Słów kilka o kreatywnych stanach umysłu.”

O tym w czym rzecz

Prowadzę, przełączam gubiącą zaraz za Lublinem zasięg RMF Classic na Trójkę i pogłaśniam piosenkę o nieznanym mi tytule. Nic dziwnego, że nieznanym. Moja znajomość nazw piosenek i ich wykonawców ogranicza się do bardzo czarnej muzyki (mam na myśli metal, nie murzyńskie rytmy), której przestałam słuchać już jakiś czas temu. Dziś dowiedziałam się, że to co aktualnie mi się podoba nazywa się ‚Indie’ (no co, człowiek całe życie się uczy) i jestem prawie-że (prawie!) pewna, że ta piosenka się do Indie zalicza. A już na 100% jestem pewna, że mi się podoba. Ale to nie dlatego tak cieszę się jak debil sama do siebie.

‚Jakie życie jest cudowne.’ Czytaj dalej „O tym w czym rzecz”

O mówieniu rzeczy oczywistych

Zawsze zastanawiam się w jaki sposób ludzie są w stanie pisać publicznie o swoich znajomych w sposób w najmniejszym stopniu negatywny. Oceniając sytuacje związane z nimi, ale też przede wszystkim samych tych ludzi. Zarzucając lub wyrzucając im coś. Wypominając zdarzenia w sposób subiektywnie pejoratywny lub chociaż mogący być tak odebranym.

Nie umiałabym.  Czytaj dalej „O mówieniu rzeczy oczywistych”

Mam wyrzuty sumienia, że nie jestem w tym momencie gdzie indziej. Na spacerze, bo przecież nie pada. Na imprezie, bo na pewno jakaś teraz jest. Lub że jeszcze nie śpię. Czyli standardowe FOMO. Ale też że mam na sobie za dużą koszulę mojego chłopaka, a nie pidżamy. Że rozglądam się dookoła zamiast pisać. A okno jest nieumyte. I piszę ten tekst zamiast projektu na studia. Czytaj dalej