Holenderska Znieczulica

Odstawiam na bok bustą butelkę po białym winie, patrząc pod światło bawię się tym co zostało mi w kieliszku i zastanawiaiam się nad tym co przed chwilą powiedziała K. O tym, że Polacy lubią mówić o sobie, a nie umieją słuchać o sprawach innych, szczegółnie jeśli nie mogą się z nimi utożsamić. Holendrów natomiast trudniej jest zszokować i łatwiej być przy nich sobą.

Czytaj dalej „Holenderska Znieczulica”

Wielka Siódemka deszczowej encyklopedii, czyli o deszczu odmianach słów kilka.

Jako mieszkanka Amsterdamu od lat paru ( czyli dokładnie dwóch, bo para to przecież dwa) , a.k.a. Szpierg z Krainy Deszczowców, na nowo odkryłam deszcz. Nie zrozumcie mnie źle, deszcz zawsze miał w moim mrocznym serduszku swój wyjątkowy, mokry i ponury zakątek. Ale odkąd mieszkamy sobie na co dzień, a nawet kilka razy dziennie, pod jednym, zachmurzonym niebem, musieliśmy wypracować bardziej zdefiniowaną, klarowną relację – ja i wszyscy przedstawiciele deszczowej rasy. I dziś chciałabym do waszego słonecznego i suchego dnia przemycić wizję siedmiu z nich, bo każdy zasłużył w końcu na strużkę deszczu w swoim życiu.

Czytaj dalej „Wielka Siódemka deszczowej encyklopedii, czyli o deszczu odmianach słów kilka.”

Po studencku: Studia Slawistyczne

Kiedy słyszę o kierunku studiów „filologia polska” w mojej głowie od razu pojawia się skojarzenie: studia nauczycielskie. Nierozerwalny ciąg myślowy. Pomimo tego, że w tak potocznie zwanej polonistyce powinno chodzić o poetyckie „pochylanie się” nad językiem polskim i jego literaturą, to w większości wypadków studiowania tego kierunku w Polsce wiąże się to ze specjalizacją pedagogiczną.

Czytaj dalej „Po studencku: Studia Slawistyczne”

Po studencku: Amsterdam, miasto wolności.

Kiedy podróżuję, bardzo łatwo ulegam wpływowi nastroju miasta, w którym się znajduję i wydaje mi się, że nie jestem w tym odosobniona. Warszawa, prawie na równi z Londynem, wprawia mnie w poczucie ciągłego przymusu ruchu, pośpiechu, narzuca przekonanie o braku czasu na rzeczy błahe (czytaj: przyjemne). Amsterdam natomiast jest dla mnie Krakowem Holandii. Otaczając miękką powłoką estetyki oraz zaskakującą ilością festiwali kulturalnych i sztuki w przestrzeni miejskiej, pozwala mi załagodzić moją zestresowana naturę, uspokoić się, skupić na realizacji celów i kontemplacji życia.

Czytaj dalej „Po studencku: Amsterdam, miasto wolności.”