#gdziemnieponiosło: Rzym, czyli przeczarująca góra kamiorów

Rzym to o wiele, wiele więcej niż tysiącletnie budynki i ruiny. To ogromnie ciepli ludzie, niebiańsko przepyszne jedzenie, wspaniałe wino i zapach nagrzanego cementu, który nie jest tak oszałamiająco przyjemny nigdzie indziej. Ale niestety – to waśnie kamienie z tych wszystkich rzeczy są najbardziej wizualnie przystępne do łapania obiektywem amatora. Zapraszam więc do zobaczenia mojego kawałka Rzymu, tego który przedreptałam, przytupałam, ale którego nie śmiałam zaklepać, więc możecie go ze mną dzielić.

Czytaj dalej „#gdziemnieponiosło: Rzym, czyli przeczarująca góra kamiorów”

Życzę Ci podróży

Jest późne, wrześniowe popołudnie. Siedzę przy staroświeckim, rzeźbionym, drewnianym biurku, w małym pokoiku kamieniczki gdzieś w centrum Paryża. Z kubkiem lurowatej kawy w ręce, w za dużej koszuli i ogólnym nieogarze. Zatarła mi się od rana orientacja geograficzna, mogłabym równie dobrze istnieć teraz jedynie w tym pokoju. Od prawie godziny wpatruję się niebo za oknem i staram się sobie przypomnieć, kiedy ostatnio spędziłam cały miesiąc swojego życia w jednym miejscu. W jednym mieście. W jednym kraju chociażby. Patrząc na ten sam kawałek nieba.

Czytaj dalej „Życzę Ci podróży”

Klub Anonimowych Wrażliwców

Całe życie kreujemy sobie w głowie postać, którą chcemy się stać.

Chcemy stać się bardziej stanowczy, jeśli widzimy wokół bezradność, wywołaną łatwym uleganiom wpływom. Lub też odwrotnie, bardziej ugodowi, jeśli całe życie żyliśmy w kontekście konfliktu. Chcemy stać się szaleni lub stateczni. Prorodzinni lub ambitni zawodowo. Chcemy uniknąć samotności na starość lub tkwienia w nieudanym związku, mimo wszystko.

Tym, czego nikt jednak nie chce, jest wrażliwość.

Czytaj dalej „Klub Anonimowych Wrażliwców”

Po studencku: Studia Slawistyczne

Kiedy słyszę o kierunku studiów „filologia polska” w mojej głowie od razu pojawia się skojarzenie: studia nauczycielskie. Nierozerwalny ciąg myślowy. Pomimo tego, że w tak potocznie zwanej polonistyce powinno chodzić o poetyckie „pochylanie się” nad językiem polskim i jego literaturą, to w większości wypadków studiowania tego kierunku w Polsce wiąże się to ze specjalizacją pedagogiczną.

Czytaj dalej „Po studencku: Studia Slawistyczne”

Miłość, śmierć i winyle, czyli sztuka współczesna, którą da się zrozumieć.

Już dawno temu pogodziłam się z faktem, że muzea sztuki współczesnej są dla mnie w dużej części rozczarowujące. Problemy zwykle są dwa: albo nie umiem zrozumieć, o co w danym dziele chodzi, albo po prostu nie robi ono na mnie wrażenia. Chodzę więc dookoła myśląc, co ja tu robię, o co w tym chodzi i co pomyślą o naszych czasach przyszłe pokolenia. Aż tu nagle, znikąd, pojawia się TO dzieło. TA wystawa. Jedne, wyjątkowe, niepowtarzalne. Ścina mnie z nóg i więzi wszystkie głupie pytania w gardle. I wtedy wiem już, po co zrobiłem wcześniejsze kilometry po schodach i korytarzach.

Czytaj dalej „Miłość, śmierć i winyle, czyli sztuka współczesna, którą da się zrozumieć.”

Lustrzana fatamorgana

Czasami patrzę w lustro i strasznie mnie zaskakuje fakt, że jestem ładna.

Szczególnie wieczorem, bez makijażu, ze splecionymi niedbale włosami. No bo hej, obiektywnie brzydal ze mnie jest żaden. Kilogramów tylko o kilka za dużo, cera w normie, rzęsy nawet trochę ponad, żadnych deformacji. Oczy nie są puste, bo ze dwie szare komórki w mózgu się obijają, a uszy w lataniu nie pomogą, nawet jeśli bym chciała. Ale patrząc w lustro wieczorem, często już bez soczewek, spodziewam się zobaczyć poczwarę.

Czytaj dalej „Lustrzana fatamorgana”

Najmniej ważne jest to, co w środku.

Pamiętacie co dostaliście na siódme urodziny? Nie? To może pod choinkę w 2004? Też nie? Pozwólcie, że nie zachłysnę się zdziwieniem. Je też nie pamiętam większości prezentów z dzieciństwa. Rodzice, ciocie i babcie bardzo mnie kochają, prezentów było dużo, a móżdżek nawet jeśli nie ptasi, to pamięć na pewno. Ale są prezenty, które będę pamiętać zawsze. I nie jest to ani najładniejsza Barbie, ani najdroższe kolczyki, ani największy zestaw klocków.

Czytaj dalej „Najmniej ważne jest to, co w środku.”