Myśloodsiewnia #4: Z bezwładu nadchodzę.

Jednym z plusów bycia chorym podczas sesji jest to, że nie mam siły się stresować. Piję rozpuszczalną, rosyjska witaminę C w nadziei, że jest tak samo bardzo na sterydach, jak ichni sportowcy i wieczorem będę już zdrowa. Łapię się na tym, że jedno zdanie czytam trzy razy, a między mną i książka nagle pojawia się ogromna ilość bardzo ciekawego powietrza, które magnetycznie przyciąga mój wzrok na czas nieokreślony. Jem tylko wtedy, kiedy przypomnę sobie że ludzie powinni jeść i śpię tylko wtedy, kiedy mój mózg postanowi się wyłączyć. To pierwszy zbyt rzadko, to drugie niespodziewanie.

Czytaj dalej „Myśloodsiewnia #4: Z bezwładu nadchodzę.”

Myśloodsiewnia #3: Ucieczka od świadomości.

Czasem ciężko mi zrozumieć, dlaczego zupełnie nieistotny szczegół potrafi wprawić mnie w stan zawieszenia świadomości na cały dzień. Pytanie, na które oczekuję odpowiedzi. Świadomość niesprecyzowanego zadania do wykonania o jakiejś konkretnej, ale odległej porze. To najgorszy stan niepokoju, jaki potrafię sobie wyobrazić – bezpodstawny i nieodparty. Niepoddający się logicznym pertraktacjom i niezniszczalny żadną podjętą akcją. Nie znika nawet wtedy, kiedy jestem perfekcyjnie świadoma, skąd się wziął i wcale nie rozstraja mnie wtedy mniej. To jedne z tych dni, które mają potencjał i nie chcą się nim z Tobą podzielić.

Czytaj dalej „Myśloodsiewnia #3: Ucieczka od świadomości.”

Myśloodsiewnia #2: Jak zrobić, żeby się narobić.

Znacie to uczucie kiedy bardzo, ale to bardzo, chcecie coś powiedzieć, ale nie chcecie wyjść na chama/gbura/męczydupę? Po angielsku zaczyna się takie zdanie od ‚I don’t want to be a bitch about it, but…’ No cóż, ja właśnie staram się to uczucie poznać i nie jest łatwo. Może dlatego, że jestem urodzoną suczą. Ale może również dlatego, że ludzie potrafią bez zająknięcia łamać wszystkie święte dla mnie zasady. Na przykład tę, że na spotkania przychodzi się przygotowanym. Nie zadaje się debilnych pytań o podstawowe kwestie. Że profesjonalizm ponad wszystko. Nawet, jeśli robimy coś za friko.

Czytaj dalej „Myśloodsiewnia #2: Jak zrobić, żeby się narobić.”

Myśloodsiewnia #1: Słów kilka o kreatywnych stanach umysłu.

Kiedy ktoś koło mnie śpi to mój świat nagle staje w miejscu, jakbym była zawieszona gdzieś w czasoprzestrzeni, w pięknej nicości gdzie nigdzie mi się nie śpieszy. Jakby te kilka minut czy godzin wyrwane z życia tej osoby stawały się przedłużeniem mojego. Kiedy zasypia, a ja słyszę ten zmieniony, miarowy oddech przerywający ciszę, to następuje dla mnie moment zaskakująco trzeźwego spojrzenia na otaczający mnie świat. Słyszę najlżejszy szmer i wyczuwam jej najmniejszy ruch.

Czytaj dalej „Myśloodsiewnia #1: Słów kilka o kreatywnych stanach umysłu.”