O tym w czym rzecz

Prowadzę, przełączam gubiącą zaraz za Lublinem zasięg RMF Classic na Trójkę i pogłaśniam piosenkę o nieznanym mi tytule. Nic dziwnego, że nieznanym. Moja znajomość nazw piosenek i ich wykonawców ogranicza się do bardzo czarnej muzyki (mam na myśli metal, nie murzyńskie rytmy), której przestałam słuchać już jakiś czas temu. Dziś dowiedziałam się, że to co aktualnie mi się podoba nazywa się ‚Indie’ (no co, człowiek całe życie się uczy) i jestem prawie-że (prawie!) pewna, że ta piosenka się do Indie zalicza. A już na 100% jestem pewna, że mi się podoba. Ale to nie dlatego tak cieszę się jak debil sama do siebie.

‚Jakie życie jest cudowne.’ Czytaj dalej „O tym w czym rzecz”

O mówieniu rzeczy oczywistych

Zawsze zastanawiam się w jaki sposób ludzie są w stanie pisać publicznie o swoich znajomych w sposób w najmniejszym stopniu negatywny. Oceniając sytuacje związane z nimi, ale też przede wszystkim samych tych ludzi. Zarzucając lub wyrzucając im coś. Wypominając zdarzenia w sposób subiektywnie pejoratywny lub chociaż mogący być tak odebranym.

Nie umiałabym.  Czytaj dalej „O mówieniu rzeczy oczywistych”

Mam wyrzuty sumienia, że nie jestem w tym momencie gdzie indziej. Na spacerze, bo przecież nie pada. Na imprezie, bo na pewno jakaś teraz jest. Lub że jeszcze nie śpię. Czyli standardowe FOMO. Ale też że mam na sobie za dużą koszulę mojego chłopaka, a nie pidżamy. Że rozglądam się dookoła zamiast pisać. A okno jest nieumyte. I piszę ten tekst zamiast projektu na studia. Czytaj dalej

W piątek opatrznie udało mi się pójść na moją ulubioną, comiesięczną serię storytellingową w najcudowniejszym na świecie Mezrabie. Opatrznie, bo wyjście samemu w niezbyt ciemną jeszcze noc, znalezienie sobie miejsca w tłumnie zapełnionej sali, a później zachowanie zdrowych zmysłów, kiedy podczas przerw trzeba rozmawiać z obcymi ludźmi, to dla mnie nielada wyzwanie. Czytaj dalej