Holenderska Znieczulica

Odstawiam na bok bustą butelkę po białym winie, patrząc pod światło bawię się tym co zostało mi w kieliszku i zastanawiaiam się nad tym co przed chwilą powiedziała K. O tym, że Polacy lubią mówić o sobie, a nie umieją słuchać o sprawach innych, szczegółnie jeśli nie mogą się z nimi utożsamić. Holendrów natomiast trudniej jest zszokować i łatwiej być przy nich sobą.

Czytaj dalej „Holenderska Znieczulica”

Kiedy perfekcjonizm staje na drodze, czyli aspiracje do winnych felietonów.

Jadę pociągiem Amsterdam-Paryż. Właśnie odłożyłam na bok „Sprzedawcę Arbuzów”, zbiór felietonów Marcina Mellera i sięgnęłam po zdobyczny Magazyn Wino (zdobyczny – zdobyty przy wyjściu z uroczystego śniadania gali rozdania ichniego, winnego Grand Prix).

Czytaj dalej „Kiedy perfekcjonizm staje na drodze, czyli aspiracje do winnych felietonów.”

Spacer z kieszeniami pełnymi kasztanów.

Dzień deszczowy, ławki w parku puste, tylko turyści robią sobie zdjęcia z fontanną, bo to nie byle jaki park, Ogrody Luksemburskie w końcu. Siadamy pod dachem, z ciepłymi jeszcze crêpes z narożnego baru, na miętowych krzesłach, niczym z najnowszego skandynawskiego katalogu. Ty siadasz, ja siadam na Twoich kolanach. Krzesła są z metalu, a metal zimny, zimno przenikające przez płaszcz nie jest natomiast tym co tygryski lubią nawet trochę.

Czytaj dalej „Spacer z kieszeniami pełnymi kasztanów.”

Siedem jest grzechów głównych, a najcięższym z nich jest lenistwo.

Właśnie odkryłam najbardziej motywującą rzecz pod księżycem dla wszystkich tych ludzi, którzy tak jak ja zmagają się wieczorami z zaległymi terminami. Jest tak motywująca, że powinno wyciskać się z niej esencję jak z herbaty i dodawać do porannej cytryny. Wróć. Ja przecież nie piję rano herbaty, a już na pewno… No nie ważne. Zamiast mleka do kawy niech będzie. Zamiast pianki do waniliowej Chai Latte. Goździków do grzanego wina, dla tych co wstają raczej po, niż przed południem. Czymkolwiek się tam trujecie.

Czytaj dalej „Siedem jest grzechów głównych, a najcięższym z nich jest lenistwo.”

Życzę Ci podróży

Jest późne, wrześniowe popołudnie. Siedzę przy staroświeckim, rzeźbionym, drewnianym biurku, w małym pokoiku kamieniczki gdzieś w centrum Paryża. Z kubkiem lurowatej kawy w ręce, w za dużej koszuli i ogólnym nieogarze. Zatarła mi się od rana orientacja geograficzna, mogłabym równie dobrze istnieć teraz jedynie w tym pokoju. Od prawie godziny wpatruję się niebo za oknem i staram się sobie przypomnieć, kiedy ostatnio spędziłam cały miesiąc swojego życia w jednym miejscu. W jednym mieście. W jednym kraju chociażby. Patrząc na ten sam kawałek nieba.

Czytaj dalej „Życzę Ci podróży”

Klub Anonimowych Wrażliwców

Całe życie kreujemy sobie w głowie postać, którą chcemy się stać.

Chcemy stać się bardziej stanowczy, jeśli widzimy wokół bezradność, wywołaną łatwym uleganiom wpływom. Lub też odwrotnie, bardziej ugodowi, jeśli całe życie żyliśmy w kontekście konfliktu. Chcemy stać się szaleni lub stateczni. Prorodzinni lub ambitni zawodowo. Chcemy uniknąć samotności na starość lub tkwienia w nieudanym związku, mimo wszystko.

Tym, czego nikt jednak nie chce, jest wrażliwość.

Czytaj dalej „Klub Anonimowych Wrażliwców”

Lustrzana fatamorgana

Czasami patrzę w lustro i strasznie mnie zaskakuje fakt, że jestem ładna.

Szczególnie wieczorem, bez makijażu, ze splecionymi niedbale włosami. No bo hej, obiektywnie brzydal ze mnie jest żaden. Kilogramów tylko o kilka za dużo, cera w normie, rzęsy nawet trochę ponad, żadnych deformacji. Oczy nie są puste, bo ze dwie szare komórki w mózgu się obijają, a uszy w lataniu nie pomogą, nawet jeśli bym chciała. Ale patrząc w lustro wieczorem, często już bez soczewek, spodziewam się zobaczyć poczwarę.

Czytaj dalej „Lustrzana fatamorgana”

Najmniej ważne jest to, co w środku.

Pamiętacie co dostaliście na siódme urodziny? Nie? To może pod choinkę w 2004? Też nie? Pozwólcie, że nie zachłysnę się zdziwieniem. Je też nie pamiętam większości prezentów z dzieciństwa. Rodzice, ciocie i babcie bardzo mnie kochają, prezentów było dużo, a móżdżek nawet jeśli nie ptasi, to pamięć na pewno. Ale są prezenty, które będę pamiętać zawsze. I nie jest to ani najładniejsza Barbie, ani najdroższe kolczyki, ani największy zestaw klocków.

Czytaj dalej „Najmniej ważne jest to, co w środku.”

Wyższy poziom więzi

Relacje z niektórymi ludźmi potrafią być na tyle głębokie, że jesteś w stanie wiedzieć, co ktoś tak naprawdę ma na myśli, nawet kiedy formułuje tę myśl werbalnie niezbyt adekwatnie. To piękna więź, z doświadczenia wiem, że dużo ułatwia. Trudnym momentem jest jednak chwila, kiedy więź osłabia się i nie potrafisz już odczytywać cudzych słów w tonie, w jakim wypowiedziane zostały w myślach. On czy ona natomiast, nienauczeni takiej potrzeby, nie zaczynają wcale formułować ich w sposób bardziej jednoznaczny.

Czytaj dalej „Wyższy poziom więzi”

Teoria gier miłosnych

Znacie to powiedzenie, że jedna strona zawsze kocha odrobinę mocniej? To prawda, która nie jest krzywdząca dla żadnej ze stron. To po prostu fakt, któremu nie da się zaprzeczyć. I jak bardzo zakochanym się nie jest i jak bardzo się nie kocha, zawsze zdaje się sobie sprawę, że kocha się ociupinę ponad lub poniżej. I to nie boli. Boleć zaczyna dopiero wtedy, kiedy zupełnie znikąd zdaje się sobie sprawę, że to nie jest już ani chwili dłużej prawda, że nagle szala przeważa się w drugą stronę. I pojawia się pytanie – czy to Ty dołożyłeś ciężarek, czy to z tej drugiej jakiś zniknął. I czy w tym drugim wypadku, nie powinieneś przypadkiem wyrównać rozrachunku.

Czytaj dalej „Teoria gier miłosnych”