Holenderska Znieczulica

Odstawiam na bok bustą butelkę po białym winie, patrząc pod światło bawię się tym co zostało mi w kieliszku i zastanawiaiam się nad tym co przed chwilą powiedziała K. O tym, że Polacy lubią mówić o sobie, a nie umieją słuchać o sprawach innych, szczegółnie jeśli nie mogą się z nimi utożsamić. Holendrów natomiast trudniej jest zszokować i łatwiej być przy nich sobą.

Ale hej, nie po to tu jesteśmy żeby kogokolwiek chwalić!

Holendrzy są tolerancyjni. Nie oznacza to jednak, że są akceptujący. I nie wynika to też z ich otwratości umysłu. Holendrom po prostu nie zależy. Nie obchodzi ich nic, co nie dotyczy ich bezpośrednio. Nie wzburza, nie gorszy, ale niestety również nie jest w stanie wzbudzić ich empatii czy nawet, nie wymagając tak wiele, zwykłej ludzkiej sympatii. Machali by ręką, jeśli chciałoby im zmarnować energię nawet na ten prosty gest.

Holendrzy, tak długo jak uważają Cię za turystę, tak długo będą seredeczni, doradzą, a może nawet poklepią po plecach. Kiedy juz jednak dowiedzą się, że tu mieszkasz, i jeszcze nie daj boże nie znasz holenderskiego, zmierzą zimnym spojrzeniem i zaczną traktować jak powietrze.

IMG_1688

Genrealizuję, stereotypizuję? Hell yeah I do! A w dodatku mówię jeszcze z doświadczenia –   dzieci sąsiadki zamykały mi drzwi przed nosem, a ich ojciec na dzień dobry odpowiadał zaskoczonym spojrzeniem. I milczał. Dzieci chamstwą skądś nauczyć się musiały.

Równe dwa miesiące temu wyprowadziłam się z Holandii.

Po 2,5 roku mieszkania w Amsterdamie mam na koncie niezliczonych znajomych i kilku dobrych przyjaciół z krajów na całym świecie, ale równe zero relacji z Holendrami – żadna nie dotrwała do fazy, w której poznałabym kogoś na tyle głęboko, by postanowić że mi na niej zależy. Może właśnie dzięki temu zamiast wszechogarniającego smutku po przeprowadzce czuję jedynie delikatną melancholijna nutę sentymentu – ludzie, których tam poznałam, sami nie zagrzeją nigdzie miejsca, przeprowadzka to w relacjach z nimi poprostu jeden z etapów, przydarzy się w końcu zawsze którejś ze stron.

Nieunikniona, jak włażące w dupę nogi po imprezie na szpilkach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s