Myśloodsiewnia #3: Ucieczka od świadomości.

Czasem ciężko mi zrozumieć, dlaczego zupełnie nieistotny szczegół potrafi wprawić mnie w stan zawieszenia świadomości na cały dzień. Pytanie, na które oczekuję odpowiedzi. Świadomość niesprecyzowanego zadania do wykonania o jakiejś konkretnej, ale odległej porze. To najgorszy stan niepokoju, jaki potrafię sobie wyobrazić – bezpodstawny i nieodparty. Niepoddający się logicznym pertraktacjom i niezniszczalny żadną podjętą akcją. Nie znika nawet wtedy, kiedy jestem perfekcyjnie świadoma, skąd się wziął i wcale nie rozstraja mnie wtedy mniej. To jedne z tych dni, które mają potencjał i nie chcą się nim z Tobą podzielić.

***

W ogólnym rozrachunku, jestem okropna w porannym wstawaniu. Ale nie zawsze wynika to z tych samych przyczyn. Czasami bywam po prostu leniwa. Czasami uzasadnienie kładę się nad ranem. Ale niestety najczęściej po prostu się budzę, a moja podświadomość mówi mi: zamknij te oczy, na świecie dzieją się okropne okropieństwa. Śpij, to nie przekonasz się o tym na własnej skórze. Zagrzeb się pod poduszką, najlepiej obydwoma. Zaciągnij kołdrę na twarz, to może nikt Cię nie znajdzie. I będzie Ci tak błogo poza światem już na zawsze. Tylko dlaczego zwykle słyszę to sama od siebie w te poranki, w które później przy przedpołudniowej kawie stwierdzam ‚Fajne mam w sumie to życie.’?

***

Od jakiegoś czasu boję się fabularyzowanych książek. Tej niby zupełnie nieszkodliwej beletrystyki. Bo przecież czytanie jest dobre, nieważne co czytasz. To nie jest maraton serialu, to przecież 700 stron druku, który musi mieć jakąś wartość, prawda? A na mnie te książki działają jak narkotyk. I to nawet na tej samej zasadzie – odcinają mnie od rzeczywistego świata w taki sposób, że nie chcę wracać. Zabierają do świata bodźców bez wysiłku i decyzji bez konsekwencji. Co z tego, że bodźców chwilowych i decyzji nie moich. Zanikają mi świadomość. Przenoszą z obiecującego poranka, w rozczarowany wieczór. I kiedy próbuję sobie zanikać tę świadomość w konstruktywny sposób, to już nie to samo.

Czasem moja głowa coś wymyśli i nie chce mi wytłumaczyć, skąd jej się to wzięło.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s