Mam wyrzuty sumienia, że nie jestem w tym momencie gdzie indziej. Na spacerze, bo przecież nie pada. Na imprezie, bo na pewno jakaś teraz jest. Lub że jeszcze nie śpię. Czyli standardowe FOMO. Ale też że mam na sobie za dużą koszulę mojego chłopaka, a nie pidżamy. Że rozglądam się dookoła zamiast pisać. A okno jest nieumyte. I piszę ten tekst zamiast projektu na studia. No i powinnam mieć lepsze wyniki z egzaminów. Szczególnie tego co jest przede mną. Że się w tym momencie do niego nie uczę. Że jutro się nie będę do niego uczyć, bo będę pisać ten projekt którego nie piszę teraz. Że już dawno powinnam znaleźć mieszkanie na kolejny rok. A najlepiej jeśli to mieszkanie byłoby w Londynie. I tam bym studiowała. Medycynę, nie ekonomię. Bo przecież jak będzie wojna, to po ekonomii… No ale jeśli już tę ekonomię, skoro nie uczyłam się w liceum biologii mimo że powinnam, to czemu nie na LSE? Jak ta córka przyjaciela tego chirurga z samolotu.

Że zjadłam to ciastko. I że okruszki po tym ciastku chyba nadal leżą na tym niezmytym talerzu w zlewie. Kilka godzin temu śmiałam się że gruby człowiek daje wykład na temat zdrowia i formy, a sama jem ciastka. Będę gruba. No i że wakacje! Zaczynają się za niecałe dwa tygodnie, a ja tak bez planów? Gruba i bez planów. I muszę koniecznie zadzwonić do babci. Ale jak ja jej powiem, że nie może mi zrobić pierogów na powrót?

Że nie wiem kiedy powrót do Polski na te nieszczęsne wakacje. I jak ja się zabiorę z tymi bagażami. Bagaże, właśnie, muszę spakować torebkę na jutro. O boże, jutro, jak ja jutro wstanę tak wcześnie… Na pewno nie wstanę i później będę lecieć z językiem na wierzchu. A to mieszkanie co jutro oglądam, ta mniejsza sypialnia na pewno będzie za mała. Że tak długo wybierałam tę kanapę do pokoju w Polsce, i jak wrócę na wakacje to jeszcze może jej nie być.

A co do Polski, to zostawiłam tę bluzkę do prania w szafie. I tyle prania mam do zrobienia! No i znowu się rozglądam. A to pranie już na pewno wyschło, trzeba zdjąć. A kiedyś, jak byłam w gimnazjum, to obiecałam mamie, że zdejmę pranie i nie zdjęłam. Ależ ja była głupia jak byłam w tym gimnazjum.  No i ta olimpiada z matematyki w trzeciej klasie. Porażka. Pewnie dlatego nie studiuję teraz na LSE. I kiedyś założyłam tę bluzkę na koncert i ją zniszczyłam. Tak jak tę sukienkę na ostatnim weselu. A kiedy będzie moje wesele i będę wchodziła na stół, żeby się całować, to wsadzę sukienkę w świeczkę i wszyscy spłoniemy. Muszę pamiętać żeby nie było świeczek na moim stole. Albo żeby była gaśnica. Chwila… Przecież ja nie wierzę w śluby…

Ty cholerne, zmutowane, przerośnięte sumienie! Trzymaj się chociaż faktów!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s